Spis treści oraz autoreferat rozprawy doktorskiej

Opusculum de arte memorativa Jana Szklarka.

Bernardyński traktat mnemotechniczny z 1504 roku

 

WSTĘP

OBJAŚNIENIA SKRÓTÓW

ROZDZIAŁ I: SZTUKA PAMIĘCI DO POCZĄTKÓW XVI WIEKU

                               1. Przed Symonidesem z Keos

2. Symonides z Keos i trzy rzymskie traktaty mnemotechniczne

3. Tradycja klasyczna w wiekach średnich

4. Obecność mnemotechniki w tradycji nie-retorycznej wieków średnich

ROZDZIAŁ II: SZTUKA PAMIĘCI W AKADEMII KRAKOWSKIEJ NA PRZEŁOMIE

XV I XVI WIEKU

1.      Przed powstaniem Akademii Krakowskiej

2.      Akademia Krakowska: wśród rękopisów i druków

3.      Wykładowcy sztuki pamięci:

a)   Jacobus Publicius

b)   Konrad Celtes

c)   Tomasz Murner

d)   Johannes Kusanus

e)   Bernardyni: Stanisław Korzybski i Antoni z Radomska

ROZDZIAŁ III: JAN SZKLAREK

1.      Dzieje życia

2.      Znany dorobek

3.      O autorstwie Opusculum de arte memorativa

ROZDZIAŁ IV: OPUSCULUM DE ARTE MEMORATIVA JANA SZKLARKA

NOTA EDYTORSKA

OPUSCULUM DE ARTE MEMORATIVA EDYCJA TEKSTU ŁACIŃSKIEGO

NOTA TŁUMACZA

DZIEŁKO O SZTUCE PAMIĘCI – TŁUMACZENIE I KOMENTARZ

BIBLIOGRAFIA

SPIS ILUSTRACJI

ILUSTRACJE

FAKSYMILE EGZEMPLARZA BN XVI Qu 270


AUTOREFERAT

 

Dziwactwo tej bogatej w dziwactwa epoki – pisze o sztuce pamięci Kazimierz Morawski, historyk Akademii Krakowskiej. Wtóruje mu inny wybitny historyk, Henryk Barycz, który uznał mnemotechnikę za wyskok i dziwaczną kreację nauki średniowiecznej. Mylą się, bowiem ars memorativa odgrywała bardzo istotną rolę w kształtowaniu kultury średniowiecznej i nowożytnej Europy. Przenikała wszelkie niemal dziedziny życia, służąc nie tylko ludziom niepiśmiennym, ale również tak wielkim artystom jak Giotto czy Dante. Uwagę poświęcali jej najwięksi myśliciele średniowiecza: św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, św. Albert, bł. Rajmund Lull i Hugo od św. Wiktora.

W 1504 roku w krakowskiej oficynie Kaspra Hochfedera ukazało się dzieło bernardyna Jana Szklarka. Ozdobione 40 drzeworytami Opusculum de arte memorativa to szczytowe osiągnięcie średniowiecznej sztuki pamięci w Polsce. Ten bardzo wczesny druk polski stanowi ważne źródło do badań nad nauczaniem w średniowiecznej Polsce oraz fascynujący zbiór średniowiecznych przepisów na środki usprawniające pamięć. Zdziwienie może budzić fakt, iż dotąd nie zainteresował on żadnego badacza polskich wieków średnich. Praca moja jest pierwszą próbą przedstawienia mnemotechniki w Polsce średniowiecznej, co, przy braku jakichkolwiek rodzimych wzorów, postawiło mnie przed trudnym zadaniem. Choć ostatnie badania, szczególnie prowadzone na Zachodzie, pokazały inne, ważne oblicze artis memorativae, to jednak dotąd nie sporządzono szczegółowego komentarza do przekładu całego łacińskiego traktatu o sztuce pamięci (dodajmy – średniowiecznego). Dotychczasowe edycje traktatów łacińskich pozbawione były wnikliwych przypisów odnoszących się do treści, zaś prace z literatury przedmiotu omawiające treść z reguły nie zawierały tekstu oryginalnego. Zadaniem mojej dysertacji jest udostępnienie czytelnikowi zarówno tekstu oryginalnego, przekładu z komentarzem, jak i ogólnego wstępu, który umożliwi zrozumienie traktatu. Podczas zgłębiania treści Opusculum de arte memorativa zmuszony byłem opierać się przede wszystkim na literaturze obcej: spośród wielu autorów, wymienię tylko najważniejszych: Johann Christoph von Aretin, Ludwig Volkmann, Helga Hajdu, Paolo Rossi, Frances Amelie Yates, Michael T. Clanchy, Walter J. Ong, Mary Carruthers, Sabine Heimann-Seelbach i Jörg Jochen Berns. Szczególnie książki Yates, Onga i Carruthers odegrały istotną oraz inspirującą rolę w zachodnich badaniach nad sztuką pamięci.

Nie miejsce tu, by omawiać dotychczasowy stan badań. Wspomnę tylko, że na gruncie polskim, o mnemotechnice wspominano niejako na marginesie badań poświęconych innym zagadnieniom. Wymieńmy tu spośród filologów Kazimierza Morawskiego, Henryka Barycza, Henryka Wąsowicza, Wiesława Wydrę, Jerzego Ziomka, Mirosława Korolkę, Ewę Śnieżyńską-Stolot, Andrzeja Dąbrówkę czy Sławomirę Brud. Spośród historyków sztuki natomiast o znaczeniu artis memorativae wspominają Tadeusz Jurkowlaniec i Joanna Frońska. Podkreślmy jednak, że wszyscy wymienieni badacze wspominają o sztuce pamięci mimochodem, zazwyczaj poświęcając jej zaledwie kilka zdań i odsyłając czytelnika do książki Yates  (zaznaczmy, że jak dotąd jedynej dostępnej w języku polskim rozprawy o dziejach sztuki pamięci).

Na tle rozległych badań prowadzonych nad dziejami sztuki pamięci zagranicą  nauka polska wypada zatem blado. Podejmując się edycji i tłumaczenia Opusculum de arte memorativa, pragnąłem rzucić nieco światła na ten zaniedbany dotąd temat. Zasadniczym celem mojej dysertacji jest wydanie tekstu łacińskiego oraz jego tłumaczenie opatrzone komentarzem, umożliwiającym czytelnikowi zrozumienie traktatu. Ponieważ jednak zrozumienie Opusculum nie jest możliwe bez choćby powierzchownej znajomości dziejów mnemotechniki i całego kontekstu kulturowego, w jakim była ona przez wieki osadzona, pierwszą, dość obszerną, część pracy stanowi wstęp. Jego celem jest uświadomienie czytelnikowi, jak wielką rolę odgrywała sztuka pamięci w umysłowości ludzi, szczególnie w okresie poprzedzającym wynalazek druku. Podczas badań natrafiłem jednak na trudności (również metodologiczne) związane z jej wszechobecnością. Mnemotechnika przenikała bowiem wszystkie dziedziny życia i pisząc o niektórych jej aspektach nie sposób było uniknąć powierzchownego dotknięcia czegoś znacznie głębszego i bardziej skomplikowanego, niż, jak sądzę, udało mi się to oddać w tej skromnej rozprawie. Zasięg chronologiczny bowiem obejmuje czas od pierwszych znanych śladów mnemotechniki pozostawionych przez człowieka tzw. kultury oryniackiej (czyli ok. 30 tys. lat temu) aż do pierwszych trzech dziesięcioleci XVI wieku. Próba “zmieszczenia” tak rozległego okresu na zaledwie stu kilkunastu stronach wymagała ode mnie skupienia się na najbardziej istotnych zagadnieniach (np. pominięto niemal zupełnie zagadnienie pamięci w ujęciu filozofów starożytnej Grecji) i zdaję sobie sprawę, że w wielu miejscach można pracy zarzucić nie dość głębokie potraktowanie tematu. Dysertacja jest przede wszystkim edycją tekstu, a nie monografią poświęconą sztuce pamięci, choć rozprawa taka (jestem o tym głęboko przekonany) przy braku podobnej na polskim gruncie, godna jest „popełnienia”. Ponieważ Opusculum de arte memorativa Szklarka wyrasta z tradycji trzech rzymskich traktatów klasycznych, siłą rzeczy główna uwaga skierowana została na obecność i ewolucję traktatów mnemotechnicznych w kulturze europejskiej od legendy o Symonidesie począwszy a kończąc na początku wieku XVI. Z racji ograniczenia miejsca niemożliwe było szczegółowe omówienie całej gamy i różnorodności traktatów mnemotechnicznych, a także zależności jej kształtu od myśli najwybitniejszych myślicieli późnego antyku i średniowiecza – świętych: Augustyna, Alberta Wielkiego, Tomasza z Akwinu czy bł. Rajmunda Lulla. Zainteresowanych pogłębieniem tematu musiałem odesłać do literatury tematu, niestety wyłącznie obcej. Zdając sobie sprawę z niedoskonałości i braków mojej rozprawy, wierzę, że rzuci ona nieco światła na obecność mnemotechniki w Polsce średniowiecznej i odwróci nieszczęsne fatum, które kazało uważać ją za jeszcze jedno dziwactwo umysłowości wieków średnich. Jestem głęboko przekonany, iż mnemotechnika odgrywała i odegrała o wiele większą rolę w kulturze europejskiej, niż zwykło się dotąd w Polsce uważać. Reguły, które rządzą zapamiętywaniem, rządziły także umysłami, porządkując wiedzę według zasad ustalonych jeszcze przez starożytnych (w efekcie doprowadziły do powstania encyklopedii i nowej pedagogiki Jana Amosa Komensky’ego czy Johanna Buno). W pewnym stopniu sztuka pamięci nadawała także kształt poezji, czyniąc ją nie tylko piękną, ale również praktyczną formą przekazywania wiedzy o Bogu, ludziach, historii i otaczającym świecie. Zalecenia dotyczące wyobrażeń i miejsc mnemonicznych wpłynęły przecież między innymi na największych artystów wieków średnich – Dantego, Petrarkę czy Giotta, a w Polsce na jednego z najwybitniejszych poetów przed Janem Kochanowskim – bernardyna Władysława z Gielniowa. Marzeniem autora pozostaje, by uwagę swoją skierowali na tę problematykę badacze nie tylko literatury, ale także innych dziedzin, szczególnie historii sztuki. Spojrzenie na to zagadnienie z różnych punktów widzenia mogłoby odsłonić nowe, nieznane oblicze średniowiecznego piśmiennictwa i sztuki w Polsce. Pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć – podczas pracy nad zrozumieniem traktatu Szklarka, nieustannie miałem poczucie, iż mnemotechnika przenikała wszystkie dziedziny życia, a ja zaledwie dotykam czegoś znacznie głębszego i bardziej skomplikowanego, niż udało mi się to oddać w tej skromnej rozprawie. W moim odczuciu problematyka odnosząca się do dziejów mnemotechniki w konsekwencji prowadzi do roli pamięci w kulturze w ogóle. Praca badawcza nie polega jednak na intuicjach i przeczuciach, dlatego temat ten został przeze mnie zaledwie zasygnalizowany. Jestem jednak głęboko przekonany, iż rola pamięci jako, że użyję technicznego terminu, nośnika informacji (zarówno pamięci jednostki, jak i pamięci szeroko pojmowanej – czyli pamięci społeczeństwa bądź narodu) w kształtowaniu cywilizacji i poczucia tożsamości była niezwykle istotna. Rola, jaką odgrywały zabiegi i środki mnemotechniczne w okresie poprzedzającym wynalazek pisma, była porównywalna do roli pisma w kulturze, a obecnie do roli nośników cyfrowych.

Praca składa się z trzech części. Pierwszą stanowi obszerny wstęp podzielony na trzy rozdziały. W rozdziale pierwszym mowa jest o najdawniejszych znanych formach wspomagania pamięci, o piśmiennictwie z rejonu Mezopotamii oraz poezji formułowej (na przykładzie Homera), której przekaz obejmował doskonałe opanowanie środków mnemotechnicznych. Przypomniałem także legendę o wynalezieniu reguł usprawniających pamięć przez Symonidesa z Keos oraz przedstawiłem treść rzymskich podręczników do retoryki, które zawierają w sobie klasyczną definicję sztucznej pamięci. W dużym skrócie przedstawiłem także w rozdziale pierwszym dzieje sztuki pamięci w średniowieczu. Mam tu na myśli zarówno klasyczną sztukę pamięci, wyrosłą z tradycji retorycznej anonimowego autora Ad Herennium, Cycerona i Kwintyliana, jak i obecność mnemotechniki w różnych przejawach kultury średniowiecznej, czyli jej ślady w sposobach zapamiętywania poezji, Biblii, prawd wiary, reguł prawniczych czy nauki muzyki.

Rozdział drugi mówi o obecności sztuki pamięci w Polsce średniowiecznej, zwłaszcza na Akademii Krakowskiej. Omówieni w nim zostali znani krakowscy nauczyciele artis memorativae, zarówno przybyli z zagranicy, czyli Jacobus Publicius, Konrad Celtis, Tomasz Murner, Johannes Cusanus) jak i rodzimi (bernardyni Stanisław Korzybski i Antoni z Radomska). Właśnie rozdział drugi wydaje się istotny, ponieważ jak dotąd nikt nie poświęcił temu zagadnieniu uwagi. Konstruując ten rozdział musiałem zastanowić się, co istotnego wniosła mnemotechnika do kultury Polski średniowiecznej. Wierzę, że moje spostrzeżenia dadzą nowy obraz tej zaniedbanej dotąd dziedziny wiedzy. Rozdział trzeci traktuje o Janie Szklarku, autorze krakowskiego druku. Przedstawiono w nim znane fakty z życia bernardyna oraz jego znany dorobek. W rozdziale tym omówiono także zagadnienie autorstwa (dotąd niepewnego) Opusculum de arte memorativa. Rozdział czwarty zawiera omówienie treści traktatu, by ułatwić jego zrozumienie współczesnemu czytelnikowi. Rozdział ten kończy się próbą umiejscowienia Opusculum w rodzinie traktatów mnemotechnicznych XV wieku. Traktat ten należy bowiem zaliczyć do rozpraw piętnastowiecznych, pomimo, iż wydany został na początku wieku XVI. Rewolucyjny wynalazek Gutenberga oraz upowszechnienie papieru sprawiły, że dzieło Jana Szklarka, choć czytane przez współczesnych, nie spotkało się z kontynuacją.

Część drugą i zasadniczą dysertacji stanowi edycja łacińskiego tekstu Opusculum de arte memorativa. Część trzecia to przekład traktatu Szklarka opatrzony szczegółowymi przypisami. Z reguły w krytycznych edycjach przypisy z komentarzem umieszczane są przy tekście łacińskim. Zdając sobie jednak sprawę z coraz mniejszej znajomości łaciny wśród czytelników (do tekstu oryginalnego zajrzą zapewne wyłącznie specjaliści), zdecydowałem się umieścić przypisy dotyczące treści traktatu przy jego tłumaczeniu. Jako aneks dodałem reprodukcję traktatu (druk z Biblioteki Narodowej o sygn. BN XVI Qu 270, tzw. egzemplarz Zamoyskich).

W Opusculum, za wyjątkiem ostatniej części opartej na dziele Arnolda de Villa Nova, nie znajdziemy żadnych expressis verbis odwołań do poprzedników. Szklarek sam nie stawia się w żadnej tradycji, ani klasycznej, ani scholastycznej i o jego zależnościach od innych autorów możemy wnioskować jedynie na bazie treści traktatu. Ponieważ wszystkie traktaty mnemotechniczne opierają się na wskazówkach zawartych w Ad Herennium, nawet jeśli nie czerpią bezpośrednio z tego dzieła, należy przyjąć, że i Opusculum jest w dużym stopniu zależne od anonimowej rzymskiej retoryki. Szklarek wykorzystuje wszystkie zalecenia mistrzów sztuki pamięci. Kładzie nacisk na porządek, rozumienie tekstu, umiejętne rozplanowanie i tworzenie miejsc mnemonicznych, tworzenie charakterystycznych wizerunków (imagines agentes), co składa się na pamięć rzeczy, oraz daje kilkakrotnie wykład na temat pamięci słów (np. przykład na zapamiętanie słowa zophista), rozróżnia także pamięć naturalną od sztucznej. Ponieważ bernardyn nie odwołuje się do klasycznych traktatów i nie padają imiona rzymskich autorów, możemy przyjąć, iż jego traktat jest związany z nurtem scholastycznym, typowo średniowiecznym. Niezwykle trudno w tyglu różnych typów wyróżnić ten, do którego można spróbować zaliczyć Opusculum. Szklarek najprawdopodobniej zetknął się z kilkoma typami i metodami nauczania mnemotechniki. Spośród nauczycieli, którzy dawali wykłady z mnemotechniki w Krakowie, trochę podobieństw znajdziemy w traktacie Publiciusa (np. pamięć rzeczy i słów, choć nie nazwana wprost przez Szklarka, to jednak przez niego wykorzystana, ponadto w przypadku pamięci słów bernardyn wymienia onomatopeje, wspomniane też przez Publiciusa; najwięcej podobieństw wykazują wizerunki liter realnych, trudno jednak na tej podstawie wysnuć wniosek, iż bernardyn opierał się na dziele Publiciusa). Choć prawdopodobnym jest, iż Jan Szklarek zetknął się z naukami Celtisa i Murnera, to jednak ich metody bardzo różnią się od tego, co proponuje w swym traktacie bernardyn. Ponieważ nie zachował się żaden traktat innych obserwantów wykładających sztukę pamięci na Akademii Krakowskiej, niemożliwym jest zbadać wpływ Stanisława Korzybskiego i Antoniego z Radomska na Szklarka i jego metodę. Nie ulega wątpliwości, iż autor Opusculum z naukami poprzedników się zetknął i je sobie przyswoił. Najbardziej prawdopodobne jest, iż zmodyfikował nieco ich metody, włączając być może do swego traktatu środki mnemotechniczne, których Korzybski i Antoni z Radomska nie nauczali. Pewne światło na bernardyńską sztukę pamięci kultywowaną przez Szklarka rzuca dotąd nie opracowany traktat zachowany na kartach 17-26v w polsko-łacińskim rękopisie z końca XV wieku (Biblioteka Kórnicka rękopis 1122), nad którego wydaniem pracuję obecnie. Pomimo braku podobieństw między Opusculum a traktatem kórnickim możemy jednak po raz kolejny stwierdzić, iż sztuka pamięci cieszyła się sporym zainteresowaniem wśród polskich bernardynów.

Nie można stwierdzić, iż Szklarek stworzył swoją niepowtarzalną metodę, ale też trudno tak powiedzieć o jakimkolwiek autorze traktatu mnemotechnicznego po Kwintylianie (a nawet rzymski nauczyciel nie przedstawiał swojej metody, a raczej przedstawiał sztukę stworzoną przez poprzedników). Bernardyn czerpał raczej z różnych źródeł i to, co uznał za pożyteczne, adaptował do potrzeb nauczania studentów i zakonników. O oryginalności i znaczeniu Opusculum świadczą niezbite dowody, iż traktat ten powstał w Polsce i dla polskich studentów oraz zakonników. Nie zostało bezmyślnie przepisane, ale przystosowane do rodzimych warunków, czego dowodzi np. wykorzystanie historii św. Stanisława.

O popularności Opusculum de arte memorativa wśród ówczesnych studentów Akademii Krakowskiej świadczą zapiski na wszystkich zachowanych egzemplarzach. Traktat ten, jak wskazują niektóre marginalia, był czytany jeszcze kilkadziesiąt lat po ukazaniu się drukiem. Na poczytność Opusculum wskazywałby również fakt, iż znamy jego dwa warianty, a to z kolei oznacza, iż ukazał się “dodruk”.

Nie należy jednak przeceniać roli Opusculum de arte memorativa. Nie wywarło ono bowiem większego wpływu na potomnych. Wynalazek druku oraz rozkwit humanizmu sprawiły, iż sztuka pamięci w jej scholastycznej formie, a taką reprezentuje podręcznik Szklarka, przestała mieć rację bytu. W średniowieczu, gdy królowały manuskrypty, nauka zależała w dużym stopniu od nauczyciela. Wynalazek druku zmienił tę zależność. Czym innym jest przecież nauka czytania, a czym innym nauka poprzez czytanie, a taką właśnie formułę zdobywania wiedzy upowszechnił wynalazek Gutenberga. Jak słusznie zauważa Elizabeth L. Eisenstein: W epoce kopistów kształcenie przez praktykę, komunikacja ustna i specjalne praktyki mnemoniczne szły w parze z ćwiczeniem się w piśmie. Natomiast po nastaniu druku o wiele bardziej wydajna stała się transmisja informacji pisanej. […] Utalentowani słuchacze nie musieli już łowić każdego słowa mistrza, aby nauczyć się języka czy przedmiotu akademickiego[1]. Tym właśnie faktem należy tłumaczyć zupełny brak recepcji krakowskiego traktatu. Nie oznacza to jednak, iż mnemotechnika zniknęła z orbity zainteresowań potomnych. Gdy wyobrażenia mnemoniczne przestały odgrywać swą funkcjonalną rolę, przeszły swoistą metamorfozę i zaczęły żyć nowym życiem w postaci książek emblematycznych, ilustracji z dzieł okultystów i różokrzyżowców oraz zapoczątkowały nowy etap w dziejach edukacji, wpływając na powstanie dydaktycznej książki obrazkowej. Trudno przypuścić, by nie odbiły się w Polsce echem dzieła takich myślicieli jak Giordano Bruno, Robert Fludd, Giullio Camillo, Jan Amos Komensky, Leibniz, działający w Gdańsku i Królewcu Johann Buno czy Johann Winckelmann. Wśród Polaków swoisty renesans mnemotechnika święciła na przełomie XVIII i XIX wieku, gdy zajmowali się nią Antoni Jaźwiński, Józef Bem, Bartłomiej Beniowski zwany Majorem, który usiłował przeprowadzić reformę ortografii języka angielskiego, czy, już w wieku XX, autor popularnych słowników - Paweł Kalina. Dysertacja stanowi jedynie drobny przyczynek do badań nad dziejami sztuki pamięci w Polsce, które, w co głęboko wierzę, zostaną w przyszłości podjęte.

mediewistyka.net/forum



[1] Eisenstein E.L., Rewolucja Gutenberga. Przeł. H. Hollender. Warszawa 2004, s. 44.